26.03.2015

Demokracja w erze kapitalizmu - Rządy bogatszych, głosy głupszych

Demokracja w erze kapitalizmu - Rządy bogatszych, głosy głupszych
Źródło zdjęcia
Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli).
Obecnie powszechną formą ustroju demokratycznego jest demokracja parlamentarna. Gwarantem istnienia demokracji parlamentarnej jest konstytucja, najczęściej w formie pisanej.
Demokracja ma swój początek w starożytnej Grecji. Znaczący wkład w rozwój demokracji miał także Starożytny Rzym oraz kultura Zachodu (Europa, Ameryka Północna i Południowa).

Demokracja nie jest piękna nawet z nazwy

 

Każdy szanujący się obywatel demokratycznego państwa powinien znać chociaż podstawową definicję tego terminu: 

Rządy większości, z poszanowaniem praw mniejszości. 


Wszystko byłoby pięknie, tylko gdyby nie jeden mały drobny szczegół.
Kim jest ta większość? Pytanie stanowiące fundament przyszłości danego państwa. Nie oszukujmy się, ale ludzi teoretycznie głupszych jest znacznie więcej niż tych mądrzejszych. Nimi łatwiej jest manipulować, czy obiecywać przysłowiowe gruszki na wierzbie.
Wróćmy jednak na chwilę do rzeczywistości i spójrzmy na krajowe podwórko:
Wybory parlamentarne w Polsce w 2011
Wygrywa Platforma Obywatelska z rzeczywistym poparciem wszystkich uprawnionych do głosowania - 18,30%. To nawet nie jest 1/5 społeczeństwa (20%). 81,70% obywateli z polskim dowodem jest w rękach znaczniej mniejszości i musi dostosować się pod ten wybór. Taki wybór jest sprzeczny z całą ideą jakże "pięknej" demokracji.

Demokracja XXI wieku to rządy mniejszości i nie bójmy się tego tak nazwać!


Przyjrzyjmy się jednak bardziej szczegółowo temu ustrojowi. Jak już wyżej wspomniałem więcej ludzi jest mniej wykształcona, a to znaczy, że są mniej zamożni, bardziej podatni na obietnice, są po prostu bardziej naiwni.
Jak to wykorzystać?
Obiecywać 3000 km autostrad, 3000000 nowych mieszkań, laptopy dla każdego ucznia w szkole, tworzyć wyimaginowane zielone wyspy - po prostu tworzyć wyidealizowany kraj miodem i mlekiem płynący!
Przecież ludzie tego nie kupią - ktoś zapyta. Oczywiście, że tak, ale jakiś procent społeczeństwa w to po prostu uwierzy, a jak wyżej spojrzymy na liczmy ten procent nie musi być wcale taki duży. Wystarczy te skromne 10-20%. Tak oto prostym sposobem ludzie mniej inteligentni mają większą wartość głosu niż teoretycznie Ci bardziej zamożni, wykształceni. Z tego co pamiętam w demokracji była mowa o jakiejś równości społecznej... Niestety w rzeczywistości jest zupełnie inaczej, a głos przysłowiowego pijaczka z pod budki z piwem jest tak samo warty jak profesora bioinżynierii.

Jaki więc jest z tego wniosek?


Ten kto ma pieniądze, ten ma władzę. Co lepsze, dożyliśmy czasów takich absurdów, że sami z własnych horrendalnych podatków płacimy na utrzymanie partii politycznych które serwują nam wyżej wymienione obietnice. Koło się zamyka, piękno demokracji XXI wieku.
Do tego wielkie korporacyjne lobby dokładają swoje miliony pieniędzy do wybranych partii by móc przejąć cały rynek przez niewygodne ustawy, przepisy eliminujące rodziny biznes który nie może konkurować z prostych przyczyn ekonomicznych z potężnymi dobrze prosperującymi gigantami zza naszych granic.
Jesteśmy niewolnikami obcych pieniędzy, wpływów, które pod pryzmatem pięknych szlacheckich idei niszczą inteligencję rządami teoretycznej większości, a wszystko na dodatek jest zgodne z prawem i konsytuacją.
Tak właśnie działa demokracja w dzisiejszych czasach...

Źródło: Cashandra

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz