17.04.2015

Wiele osób mówi, że ćpa mefedron - Są w błędzie - Rynek dopalaczy kwitnie

Wiele osób mówi, że ćpa mefedron - Są w błędzie - Rynek dopalaczy kwitnie
Źródło zdjęcia
Mefedron (4-MMC, 4-metylometkatynon) – organiczny związek chemiczny, pochodna katynonu. Stosowany jako stymulant i empatogen. Dostępny handlowo w postaci kryształków, proszku, tabletek lub kapsułek, zwykle jako chlorowodorek lub siarczan tej aminy.

Dopalacze – potoczna nazwa różnego rodzaju produktów zawierających substancje psychoaktywne, które nie znajdują się na liście środków kontrolowanych przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Spożycie ich ma na celu wywołanie w organizmie jak najwierniejszego efektu narkotycznego substancji zdelegalizowanych. Występowanie tzw. dopalaczy ma charakter ogólnoświatowy. Istnieją od co najmniej połowy lat 80. XX w., w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i w większości krajów Unii Europejskiej.

Rzekłoby się, że amfetamina odchodzi powoli do lamusa, ale nie od dzisiaj tylko od dobrych kilku lat. Dziś w modzie jest "mefa", często potocznie nazywana "Mateuszem". Jest droższa, ale nie działa aż tak bardzo pobudzająco jak popularny kiedyś "Władek" czyli "feta".

Ceny mefedronu w Polsce na czarnym rynku wahają się w granicach 40-80 zł w zależności od regionu. W stolicy Warszawie czyli około 2 milionowej aglomeracji diler niekiedy krzyknie nawet i 100 zł za popularnego "grama" (rzadko jest to dokładna ilość 1 gram), a gdzie indziej np. w Ostrowcu Świętokrzyskim już to wszystko będzie wyglądało zdecydowanie inaczej. Amfetamina to był i jest koszt znacznie tańszy, nawet o połowę lub więcej (20-40 zł).

To co było nowe jest już stare...


Przyszłość to "dopalacze" (mowa potoczna), a tak naprawdę Research Chemicals (RC), czyli w dużym skrócie mówić zamienniki o podobnym działaniu. Co prawda w Polsce rynek dopalaczy zniknął z ulic, ale tylko "oficjalnie" i raczej już nie spotkamy osób rozdających ulotek z tych sklepów. "Dopałki" nadal są sprzedawane tylko nie tak jak kiedyś w celach kolekcjonerskich tylko np. jako nawozy z dalekiego świata (to tylko przykrywka pod dziurawe prawo).

Przedsiębiorczy "dilerzy?" sprzedają to w sklepach rzeczywistych, bardziej "nowocześni" i dbający o swoje bezpieczeństwo w internecie gdzie jest tysiące sklepów. Możemy zamówić tam każdą ilość różnych środków do palenia, wciągania, połykania czy nawet rozpuszczania itd. i to wszystko prosto do domu!

Z roku na rok rząd wycofuje coraz więcej nowych środków, na które pojawia się 2x tyle następnych nowych. To koło zamknięte trwa już parę ładnych lat w Polsce. Chemicy prześcigają się w tworzeniu nowych modyfikacji substancji Research Cehmicals.

Uliczni dilerzy tak zwane "szczury osiedlowe", w koło jak mantrę powtarzają o wyidealizowanej "czystej mefce", a to niestety w znacznej większości przypadków totalna bzdura. Są to zamienniki o wiele tańsze, gdzie ceny w wirtualnej rzeczywistości wahają się w granicach 10-25 zł za gram substancji, a nawet niekiedy bywają jeszcze tańsze w zależności od zamówionej ilości.

Tak jak popularna jest wśród ludzi znajomość amfetaminy czy nawet dzisiaj mefedronu, tak już nie wiele osób kojarzy takie nazwy jak np. bufedron, 3-MMC, metafedron, pentedron, fake hash itd.

Powodów dla którego ten cały precedens cały czas trwa jest kilka:
- Posiadanie tych substancji jest legalne w majestacie prawa
- Niskie ceny substancji = wysokie przebitki dla "niekumatych" (niewiedzących co tak naprawdę kupują)
- Dziurawe prawo
- Możliwość tworzenia coraz to nowych i "lepszych" zamienników
- Łatwa dostępność

Źródło: Cashandra

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz