22.06.2015

W Polsce nie ma kultury palenia "zioła" - Brutalne fakty

W Polsce nie ma kultury palenia "zioła" - Brutalne fakty
Źródło zdjęcia
Polska to kraj o wysokim poziomie rolnictwa, jednak jest jedna roślina która budzi olbrzymie społeczne kontrowersje, a wszystko przez wymyślony, bezpodstawny rządowy zakaz uprawy konopi i posiadania suszu marihuany.
Pomijając fakt, że mamy jedno z najbardziej restrykcyjnych praw w Europie odnośnie kwestii tej rośliny to całe kuriozum budzi informacja, że do takiego stanu rzeczy doprowadziła władza teoretycznie lewicowa która chcąc nie chcąc ma opinię przecież bardziej "wszystko na tak", niż jakiekolwiek zakazy. Jednak tutaj jest Polska, tutaj jest wszystko na odwrót.

Z wódką mamy tradycję i niekiedy kulturę. Czemu akurat niekiedy? Bo nie oszukujmy się, ale ciężko trzymać fason po kilku głębszych. Jednak wesele bez wódki trudno sobie wyobrazić. Tak samo jak jest mnóstwo mini etycznych zasad typu najpierw polewamy komuś, na końcu sobie, zagryzamy ogórkiem czy dobrze jest przed piciem zjeść coś tłustego. Niedzielny rosół na kaca to jest polski klasyk. Jest jeszcze dużo innych sytuacji związanych z piciem czy powiedzeń: "Polak nie kaktus napić się musi", lub inne "Słońce świeci, ptaszek kiwi, może byśmy się napili?". To wszystko budzi taką pozytywną społeczną otoczkę w gloryfikacji alkoholu.

Więcej jest rodzajów wódki czy odmian marihuany? - Zapewne nie jeden doświadczony koneser palenia dobrego sortu zadał sobie to pytanie. Wódek jest dużo, ale dla typowego Kowalskiego spod piątki istnieje dosłownie jeden rodzaj zioła. Niestety prawda jest zupełnie inna. Sativa i Indica to dwa różne gatunki odmian. Jedna działa bardziej relaksująco, "śmiechowo", druga bardziej wpływa na ciało i doznania psychiczne, często też pojawia się efekt "stoned" (z angielskiego - kamień), łatwo można domyślić się co to znaczy. Jest jeszcze mniej znany Ruderalis, ale kto chce zagłębić się w temat na pewno znajdzie informacje na ten temat.
AK47, BlueBerry, Mazar, White Widow, Orange Bud, Power Skunk, Amensia itd. to nazwy odmian niczym piwa Tyskie, Warka, Lech, Żywiec itd. Jednak w Polsce ciężko znaleźć informacje na temat co się kupuje u przysłowiowego dilera. W większości przypadków sam sprzedający nie wie co ma, a odkąd zespół hip-hopowy Hemp Gru nagrało kawałek pod tytułem "Amnezja", można często usłyszeć typowe powtarzanie posiadania tej samej odmiany - "Mam amnezję ziomeczku po pięć zero, prosto z Holandii."
W większości przypadków są to totalne bzdury wyssane z palca najczęściej młodego chłopaka który liczy na szybki osiedlowy zarobek przy tym okazyjnie zajarać. Odmian marihuany jest tysiące, bo growerzy (rolnicy) umiejętnie krzyżują różne odmiany. Tak oto w Polsce możemy wejść w posiadanie nasion zupełnie legalnie pod względem prawa np. Mazar x White Rhino, czy Orange Bud x Maroc, ale już uprawianie niewinnych krzaków stworzonych przez naturę jest karalne wysokimi wyrokami i grzywnami. Paradoks prawa - Witamy w Polsce!

Samo palenie pozostawia wiele do życzenia w tym kraju. Większość osób zaczyna od klasycznej lufki, fifki (cygarniczki szklanej). Niezbyt wygląda to estetycznie i trudno spotkać w innych krajach taką metodę palenia. Do tego jest to bardzo szkodliwa metoda przyjmowania THC do naszego organizmu, a wszystko przez wysoką temperaturę dymu jaki dostaje się do naszych płuc. Plus klasycznej "pajpy" jest chyba jedynie taki, że można nią się dobrze najarać niewielką ilością tematu. Nie mniej nie da się oszukać, że podstawy takiego przyjmowania marihuany budzą po prostu czysto ekonomiczne pobudki. W Polsce ceny marihuany są dość drogie jak na przysłowiową kieszeń typowego Kowalskiego. Pół litra wódki jest zdecydowanie tańsza niż 1 gram marihuany. Tutaj kolejny dylemat dla konsumenta bo często na "zegarze" (wadze) nie ma dokładnej ilości, niekiedy jest to 0,7-0,9. Często też jest tak, że temat najzwyczajniej w świecie jest "przekopany" czyli trefny, ściemniony, nasączony w jakiś substancjach by tylko zwiększyły one wagę. Dla małych "graczy" w narkobiznesie może i to nie robi wielkiej różnicy, ale jak potężni bossowie narkotycznych podziemi mają możliwość zrobienia z przykładowo 50-100 kg marihuany o 10-30% teoretycznie więcej na wadze to dla nich jest to najzwyczajniej w świecie opłacalne.

Zniesienie zakazów by poprawiło cały stan rzeczy odnośnie marihuany. Stan budżetu państwa, mniejszy stres wśród palaczy w razie złapania przez organy ścigania, lepsza jakość "materiału" poprawiłaby zdrowie palaczy, zlikwidowanie narkotycznego podziemia. Cała otoczka cannabis nabrałby większej kultury, np. kultury palenia przez waporyzator który eliminuje większość szkodliwych substancji podczas zaciągania zostawiając same najczystsze THC i CBD.

Źródło: Cashandra

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz