11.12.2015

Internetowe paranoje na temat zdrowego jedzenia - Wszystko szkodzi...

Internetowe paranoje na temat zdrowego jedzenia - Wszystko szkodzi...
Od kilku dobrych lat trwa moda, a raczej obsesja na punkcie zdrowego żywienia. Tysiące artykułów, setki filmików na Youtube oraz dziesiątki badań na temat produktów żywieniowych - co warto jeść, a co szkodzi.

Tak oto dochodzimy do pewnego paradoksu, bo jedna informacja wyklucza drugą zgodnie z powiedzeniem "co głowa to rozum". Jak to wszystko ma się do rzeczywistości? Wszystko szkodzi... Mięso to w ogóle już najgorsza trucizna, same tłuszcze, oraz niezdrowe substancje odżywcze, ale jest przecież mniej szkodliwy drób. Zapomnij! Kurczaki są karmione sterydami, antybiotykami i hormonami więc od razu odrzuć też jajka. Cholesterol z nich Cię wykończy na amen, a Twoje żyły będą wręcz zatkane.

Alternatywą są przecież ryby które możesz na starcie wykreślić ze swojego jadłospisu. Co z tego, że zawierają korzystne dla organizmu kwasy tłuszczowe omega 3 skoro zdecydowana większość ryb pochodzi ze sztucznej hodowli, a to znaczy według różnych badań, że takie ryby zawierają w sobie dużo śmiercionośnej rtęci i na dodatek mają przerośniętą warstwę tłuszczu.

O mleku jak i całym nabiale zapomnij. Przecież człowiek ciężko trawi mleko, zresztą krowy dają mleko po to, aby cielakom rosły rogi... Ta batalia i wiele różnych dziwnych argumentów trwa już od ładnych kilku dekad. Nietolerancja laktozy znasz to doskonale z tendencyjnych reklam.

Owoce! Nie jedz za dużo, bo przecież jest tam mnóstwo fruktozy, a to powoduje tycie oraz inne problemy zdrowotne. Podobnie jak i warzywa, które są pryskane różnymi pestycydami, uprawiane dzięki sztucznym nawozom, a o genetycznej modyfikacji już nie wspomnę. Sama chemia...
Skoro jesteśmy już przy produktach roślinnych to warto wspomnieć o pszenicy, płatkach owsianych, makaronach i morderczym glutenie. Nie jedz żadnego białego pieczywa, unikaj jak ognia, bo wszędobylski gluten Cię zabije - będziesz miał raka, a najlepiej to jakbyś rozglądał się już za miejscem na cmentarzu. W internecie trwa od dobrych kilku lat jakaś chora obsesja na punkcie glutenu.

Nie pij kolorowych napojów, nie używaj cukru, ani soli, o czipsach, batonach, czekoladzie zapomnij. Wszystko co jest zapakowane w plastik jak np. woda niegazowana możesz wyrzucić. Ketchup zawierający benzoesach sodu, guma do żucia zawierająca aspartam, kostki rosołowe oraz wiele innych produktów (czyt. prawie wszystkie) to wszystko powoduje Twoje przybliżenie do trumny...

Źródło: Cashandra

01.12.2015

1 grudnia - Najlepszy czas na postanowienia

1 grudnia - Najlepszy czas na postanowienia
Wiesz co będzie za miesiąc? 

1 stycznia 2016 roku czyli Nowy Rok - okres największej mobilizacji u ludzi. Postanowienia typu rzucam palenie, schudnę, zapisze się na siłownię, zacznę się lepiej uczyć, poznam nową osobę... Niestety to wszystko idzie dość szybko w zapomnienie już po kilku dniach czy tygodniach.

Czemu tak się dzieje? 

Ponieważ wypalamy się z motywacji. Liczymy często na szybkie rezultaty naszych działań i tutaj większość może się negatywnie zaskoczyć - łatwo i szybko nic nie przychodzi chyba, że są to problemy czy właśnie brak energii. Najczęściej na początku jesteśmy bardzo "gorący" w swoich postanowieniach, ale nasze paliwo się zużywa. Nie motywujemy się dalej tylko dołujemy... Efekt? Powrócenie do szarej codzienności.

Nici z wielkich zmian życia, totalnej metamorfozy jeżeli nie wyrobimy sobie po prostu odpowiednich nawyków. W tym jest klucz do sukcesu. Jeżeli ktoś zakłada z góry "schudnę do wakacji!" to musi ułożyć sobie cały plan działania. Jednorazowy wypad na siłownię, basen czy saunę nic tutaj nie wskóra. Mniej więcej powinno wyglądać to tak, że każdego dnia ustawiamy sobie budzik przykładowo na 4:30 czy 5:30 i wychodzimy na szybki spacer. Z czasem szybki spacer napędzi nas do biegania itd. Powoli małymi krokami osiągniemy szybciej rezultat niż robiąc wszystko na hurra. Coraz bardziej będziemy angażować się w nasze postanowienia, zamiast wypalać się.

Budowanie małych nawyków tworzy fundamenty naszego sukcesu. Dlatego jeżeli zaczniesz wdrażać w swoje życie postanowienia już na miesiąc przed "oficjalnym maratonem zmian" z dniem Nowego Roku to większe prawdopodobieństwo jest, że wytrzymasz 365 dni robiąc sobie krótki prolog 30 dniowy już teraz niż miałbyś znowu zwlekać z tym miesiąc i ulec oficjalnej gorączce noworocznych postanowień z których tak naprawdę nic by konkretnego nie wynikło oprócz zawodu.
Zrób pierwszy rok, a za miesiąc się tylko umocnisz psychicznie w swojej wizji zmian. Człowieka tak naprawdę delikatnie przeraża liczba 12 miesięcy, niż tylko jednego. Dlatego poddajemy się widząc tak odległą metę. Tą metodą możesz odnieść sukces już o wiele wcześniej i wejść w 2016 rok z podwójną motywacją.

"Za rok będziesz żałował, że nie zacząłeś dzisiaj"

Powiedz mi po co czekać? Chcesz, aby kolejny nowy miesiąc czy rok wyglądał znowu tak samo... Twoje życie było nudne jak flaki z olejem? Nic w nim nowego ani spektakularnego się nie wydarzyło? Chcesz być takim bezpłciowym planktonem unoszącym się tylko na wodzie? Przemyśl to...

Mam do Ciebie teraz taką małą prośbę jeżeli dotarłeś do tej części tekstu. Pomimo, że pogoda nas nie rozpieszcza to ubierz się i wyjdź na kilkunastominutowy spacer i pomyśl... co byś chciał w swoim życiu zmienić? Możesz napisać o tym w komentarzu.

Źródło: Cashandra