30.01.2016

Jak stać się osobą majętną? - Kilka cennych rad

Jak stać się osobą majętną? - Kilka cennych rad
Według biednego bogaty zawsze dorabia się na jednej z trzech spraw, nakradł, miał fart, miał bogatych rodziców. Nie przyzna nigdy, że czyjeś bogactwo to wynik pracy, mądrości czy umiejętności bo tym samym przyznałby, że jego niepowodzenie jest tylko jego winą.

Ludzie dzielą się tak naprawdę na tych co mają pieniądze i na tych co wiecznie im brakuje. To jest właśnie ta diametralna różnica pomiędzy tymi dwoma grupami społecznymi. Duża cześć osób jest jeszcze w zupełnie błędnym przekonaniu, że wysokość zarobków świadczy o ich statusie materialnym - jest to niestety bardzo błędny tok myślenia.

Wzór na bogactwo

Przychody - wydatki = oszczędności, nasz majątek. Wiele osób żyje od pierwszego do pierwszego dnia danego miesiąca tłumacząc swój zerowy bilans na koncie bankowym małymi zarobkami - jednak te same osoby kompletnie nie zdają sobie sprawy, że istnieje grupa osób zarabiająca zdecydowanie kilka razy więcej niż oni sami i pomimo to są tak naprawdę na tym samym poziomie finansowym.
Cały sukces tkwi w umiejętnym wydawaniu pieniędzy. Niestety wiele osób kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego faktu i wiecznie własną biedę umysłową tłumaczy ciągle tym samym argumentem czyli - nie stać mnie na oszczędzanie. Jeżeli nie stać Cię na oszczędzanie dzisiaj to i też nie będzie stać Cię jutro!

Ale po co gromadzić pieniądze? Do grobu przecież ich nie wezmę...

Nie oto przecież w tym wszystkim chodzi... Chodzi o Twój komfort psychiczny jaki dają zgromadzone oszczędności. To czyni Cię stopniowo i powoli mentalnie osobą majętną. Wytwarza w Tobie odpowiednie nawyki. Jak dobrze wiesz bycie biednym lub bogatym to kwestia psychiki, a nie czynników zewnętrznych. To Twój umysł generuje pewne zachowania i myśli dzięki którym jesteś taki, a nie inny. Musisz wziąć więc swoje finanse pod ścisłą kontrolę - niczym bankier - jeżeli chcesz stać się kiedykolwiek w życiu osobą majętną.
Wiele światowych gwiazd show-biznesu czy sportowcy ze ścisłego topu pomimo zarabiania milionów dolarów, potrafią przy tym samym być bankrutami jak chociażby swego czasu Mike Tyson czy Michael Jackson. Tak samo jest z wieloma "szczęśliwcami" którzy trafili szóstkę w lotka czy wygrali w innej podobnej grze losowej. Po niekiedy 2-3 latach są oni jeszcze bardziej zadłużeni niż przed wygraną... A wszystko przez brak umiejętności zarządzania kapitałem.

Na czym się skupiasz w życiu?

Odpowiedz sobie wprost przed własnym "ja", po cichu, zgodnie z własnym sumieniem i prawdą - co Ci zajmuje większość czasu w ciągu doby? O czym myślisz przez większość dnia? - Odpowiedzi na te dwa pytania powiedzą Ci dlaczego jesteś biedny lub mam nadzieję - bogaty.
Jeżeli Ty pracujesz za przykładowo 1800 zł, a skupiasz się na pracy za 2300 zł to uwierz mi na słowo - nie jest to odpowiednia droga do wielkiego majątku, wolności finansowej. Chcesz być całe życie etatowcem? Powiedz - uczysz się? Studiujesz? Robisz różne kursy? - chociaż w głębi serca wiesz, że olewasz to, nie przykładasz się do wyników, nie jest to zgodne z Twoimi realnymi zainteresowaniami, chodzisz na przykładowo uczelnie bo "wszyscy tak robią", z drugiej strony śmiejesz się sam do siebie, że w tym kraju nawet z wyższym wykształceniem nie ma pracy - więc po co to nadal robisz? Po co tkwisz w tym bezsensie? A może w ciągu dnia skupiasz się na idiotycznych i bezproduktywnych filmikach na YouTube. Być może zagorzale od pół roku debatujesz w internecie na temat imigrantów? Tak można w nieskończoność.
Lepiej powiedz ile razy podjąłeś jakąkolwiek próbę w celu polepszenia własnego statusu materialnego. Czy przeczytałeś może jakąkolwiek biznesową książkę, autobiografię milionera lub miliardera? Obejrzałeś fajny wykład na temat finansów, ludzi sukcesu?
Pamiętaj, że najważniejsza w życiu jest nieustanna praktyka - cokolwiek byś nie robił, zawsze będziesz uczył się na własnych błędach i się sam rozwijał, to jest najlepsza rada jaką mogę Ci dać. Wiedza to tylko małe uzupełnienie w drodze po wolność finansową.

Źródło: Cashandra

14.01.2016

Upadła popularna piramida finansowa - Traffic Monsoon - To koniec!

Upadła popularna piramida finansowa - Traffic Monsoon to koniec!
Traffic Monsoon to program typu revenue share co w wolnym tłumaczeniu znaczy "podział zysków" - w wielkim skrócie piramida finansowa umiejętnie promowana jako realny biznes reklamowy. Wielką furorę robiła opcja kupienia jednej paczki reklamowej za 50$ która w około 55 dni generowała przychód 55$, co lepsze z każdej zakupionej paczki przez naszego poleconego otrzymywaliśmy 10% czyli w tym przypadku było to 5$. TM wystartował pod koniec 2014 roku, a w Warszawie 2015 roku w hotelu Hilton została nawet zrobiona konferencja z udziałem założyciela tego programu Charlesem Scoville - liderzy dumnie głosili program jaką pewną inwestycję na lata - filmik ze spotkania można znaleźć na Youtubie. Mało kto wtedy zdawał sobie sprawę z faktu, że twórca "Karol" miał takich programów typu HYIP już kilka i każdy z nich skończył tak jak wszystkie tego typu "inwestycje".


"PayPal się wycofał" - śmierć Traffic Monsoon

Kilka dni temu użytkownicy tego programu otrzymali wiadomość, że nie będzie już możliwości wypłat na konto PayPal z powodu zmiany regulaminu tego procesora płatniczego od 2016 roku - podobno już z żadnym programem typu revenue share mają nie współpracować, chociaż takiej "nowinki" nigdzie nie można znaleźć. Żeby było śmiesznej, nadal przez około miesiąca można kupić paczki reklamowe generujące przychód przez PayPal.

Najlepsze w tym jest to, że na początku listopada 2015 roku można było przeczytać taką informację od liderów tego HYIP'a:
Jest potwierdzone, że Traffic Monsoon ma teraz pełną licencję biznesową PayPal, przeszedł ostatnią weryfikację jako prawdziwy działający biznes, oferując realną usługę. TM ma teraz własnego biznes menedżera do konta PayPal."
- Michael H. (Trafficmonsoon Worldwide).
"W tym tempie mamy zamiar i możemy prześcignąć wielu na liście i najlepsza część, przychody z TM są dzielone pomiędzy członków a nie tylko pomiędzy prezesa i spółkę, jak w innych na liście."
- Dawid B. (Trafficmonsoon).
Ta wiadomość okazała się kompletną bzdurą... Co dalej? Zaczęły się ostatnio masowe wypłaty, przez inny procesor płatniczy Payza który ma wątpliwą reputację, a do tego jest podobno pod ścisłą kontrolą jakiegoś zagranicznego urzędu który w każdej chwili może zamknąć tą działalność - jednak tej informacji nie jestem w stanie potwierdzić w 100%.
Większa ilość wypłat niż wpłat dla takiego programu to koniec, a już na różnych forach internetowych można przeczytać opinię o braku możliwości przelewu nawet na Payzę. Zaczyna się kompletny chaos i powolny koniec tego programu.
Z informacją o zakończeniu współpracy z PayPalem pojawiła się wiadomość w którą uwierzą chyba tylko najwięksi optymiści i najbardziej naiwne osoby o stworzeniu w Dubaju własnego TM Banku, procesora płatniczego i kart kredytowych przez które będzie można wypłacić pieniądze, ale oczywiście ta operacja jeszcze może trochę potrwać - tygodnie, miesiące, lata...

Źródło: Cashandra

08.01.2016

Tony Robbins, Robert Kiyosaki, Mateusz Grzesiak - To oszuści? - Obalamy mity rozwoju osobistego

Tony Robbins, Robert Kiyosaki, Mateusz Grzesiak - To oszuści? - Obalamy mity rozwoju osobistego
Robert Kiyosaki - amerykański inwestor, biznesmen, autor poczytnych książek motywacyjnych.
Tony Robbins - amerykański doradca życiowy, motywujący ludzi poprzez przekazywanie swoich życiowych doświadczeń i wiedzy.
Mateusz Grzesiak - polski trener rozwoju osobistego, autor książek z zakresu psychologii sukcesu, zmiany i relacji, inteligencji emocjonalnej oraz mindfulness.

Wielu jest zwolenników rozwoju osobistego jak i zawsze znajdzie się grupa osób zdecydowanych przeciwników. Kto ma rację w tym sporze? Jaka jest rzeczywiście prawda? Otóż rację ma po części każdy, a prawda jest wypośrodkowana. Warto też wspomnieć o tym, że środowisko trenerów rozwoju osobistego wydaje się, że jest mocno podzielone między sobą, a czemu? Prawdopodobnie ze zwykłej biznesowej przyczyny walki o klienta.

O wielu wadach i przeszłości "kołczów" można przeczytać tutaj - W wielkim skrócie to wielu z nich ma szemraną i podejrzaną przeszłość. Wszystko jak zawsze kręci się w okół pieniędzy, niekoniecznie etycznie zarobionych, chociaż z drugiej stronie w biznesie nie ma miejsca na sentymenty i etykę. Tak oto bestseller Roberta K. "Bogaty ojciec, biedny ojciec" może nie jest powieścią z pograniczna science fiction, ale okazał się zwykłą mistyfikacją, historią po prostu wymyśloną. Autor książki dorobił się przede wszystkim majątku nie na nieruchomościach jak sam pisał w swojej książce, a właśnie dzięki tej książce i skutecznemu marketingowi. Czy to źle? Oczywiście, że nie bo w książce jest zawartych mnóstwo świetnych porad czy myśli, a sama osoba Roberta może być dla nas inspiracja w osiągnięciu celu.
Robbins miał bardzo podejrzane początki swojej kariery - jego aktualne wystąpienia bardziej przypominają koncerty gdzie jest pełno euforii niż konferencje na temat wiedzy i życia. Tony do tego jest po rozwodzie, a na swoich "wykładach" stosuje sprzedaż platformową czyli oferuje kolejne płatne usługi na płatnym wykładzie. Kto mu zabroni zarabiania pieniędzy? Nikt - facet odniósł swój sukces, w przeszłość człowieka nie należy patrzeć aż tak bardzo bo ludzie zmienią się zawsze i nie ma sensu sądzić (w myśl zasady: nie sądź, a sam nie będziesz sądzony) kogoś za coś do końca życia bo coś tam zrobił kiedyś "bee", warto docenić człowieka takim jakim jest teraz i jaki będzie w przyszłości. Jest jednym z wielkich liderów w swojej branży, dla wielu osób jest wręcz guru.
Mateusz to nasz najbardziej popularny "kołcz", mu się również coś zarzuca - sztuczność, a wręcz powiedziałbym, że taką jakby "plastikowość" osoby. Podobno usuwa też nieprzychylne opinie na swój temat i mocno tego pilnuje. Tylko co z tego? Kto lubi słuchać o sobie źle?

Wszyscy Ci Panowie osiągnęli swój sukces, są osobami majętnymi, poprawili jakość swojego życia, wybili się z pośród szarego tłumu, są znanymi osobami, mają swoich wiernych fanów, a dla niektórych są nawet guru i właśnie za to powinniśmy ich docenić - za efekt ich konsekwentnej pracy nad sobą! Bo równie dobrze można napisać o Messim, że to "hormoniarz i sterydziarz", a o Ronaldo "płaczek i pedał".

Krytyka - Była, jest i będzie!


Podsumowanie:

Rozwój osobisty to bez wątpienia pozytywna rzecz, wpływająca na poprawę jakości życia, jednak jak we wszystkim trzeba po prostu znać umiar. Nie wystarczy chodzić od szkolenia do szkolenia, od trenera do trenera, od mówcy motywacyjnego do mówcy motywacyjnego i jeszcze płacić za to krocie - bo nie w tym rzecz, nie oto tutaj chodzi by stać się narkomanem rozwoju osobistego.
Należy jedynie wdrożyć w swoje życie wartość intelektualną jaką pozyskaliśmy na wspomnianych już wyżej konferencjach i trzymać się jej. Jeżeli sobie sami nie pomożemy, nie utrwalimy pewnych nawyków to tak naprawdę nikt inny za nas tego nie zrobi, a jedynie może udzielić kilka konkretnych i cennych wskazówek.
Pamiętaj też o tym, że zdecydowana większość wiedzy "kołczów" oraz w książkach jest podobna do siebie, a niekiedy niemal identyczna - więc Ty wcale nie potrzebujesz przeczytać 10 czy 20 książek na ten sam temat bo wystarczy Ci tak naprawdę tylko jedna lub dwie konkretne. Tak samo jest z trenerami rozwoju osobistego... większość mówi o tym samym - różnica polega tylko na doborze odpowiednich słów, gestów i mowy ciała.

Źródło: Cashandra

03.01.2016

Detoks od Facebooka - Wrażenia po usunięciu konta i powrocie

Detoks od Facebooka - Wrażenia po usunięciu konta i powrocie
Byłem zwyczajnym użytkownikiem tego portalu społecznościowego. Ani nie dodawałem do znajomych osób których nie znam (miałem około 180 znajomych - zasada była prosta - dodaję tylko te osoby którym mówię ludzkie "cześć"), ani też nie siedziałem tam niczym narkoman wrzucając na tablicę dziennie po minimum 5 wpisów i minimum 30 lajków różnych nowych stron, zdjęć znajomych itd. Taki zwykły klasyczny użytkownik nie wyróżniający się niczym, ani nie walczący o jakieś "idee" wezmę udział w wydarzeniu... ratowanie świata, w 2016 będę jeszcze bardziej wredny.
Są osoby które zarejestrowały się na tym portalu i dosłownie nic... Jakby zupełnie nie żyli, a założyli konto tylko chyba z powodu presji społecznej. Ani zdjęcia, ani wpisów, ani nawet "lajczka", dosłownie wielkie nic - zastanawiam się po co więc zakładać konto? Bo wszyscy mają to ja też? Niekiedy jak się taką osobę spotkało to wiedziała o Tobie więcej niż Ty sam - pół żartem, pół serio. Ludzie są dziwni.

Postanowiłem usunąć konto na 2 miesiące - Jak usunąć konto na Facebooku?

Na początku niczym ten już wyżej wspomniany narkoman brakowało mi tego całego "fejsa" czyli logowania się prawie codziennie, przeglądania "walla", patrzenia na to co robią znajomi - gdzie pracują, czy mają już nieślubne dziecko, jaką muzykę wrzucili, gdzie byli na wakacjach, jakie dodali zdjęcia, co u bliskich słychać, a może któryś z nich ma jakąś ważną sprawę do mnie? Zaproszenia i gry to najczęściej omijałem bo w ogóle mnie to za bardzo nie interesowało - jakaś obrona karpi czy inne pomysły jakiegoś szalonego chorego mentalnego gimbusa, o grach to aż "żal" pisać.

Przez pierwszy tydzień lub nawet dwa pojawiała się pokusa tego zalogowania się co spowodowałby przywróceniem konta - trzeba poczekać 14 dni aż skasują oficjalnie konto. Po tym czasie czyli w ciągu miesiąca nadal w głowie siedział Facebook, ale z dnia na dzień na szczęście było go coraz mniej. Człowiek powoli przyzwyczajał się i uświadamiał jak to jest żyć bez tej strony. Da się! Nic trudnego, ani nic spektakularnego.
Jak minęło już półtorej miesiąca to myślałem czy wrócić tam w ogóle, a jak tak to kiedy? Kolejne terminy się odwlekały, aż w końcu założyłem z nowym miesiącem i powróciłem... na Facebooka.

Pierwsze wrażenia po powrocie? 

Boże znowu to samo! Ale nuda! Przecież to w ogóle mnie nic nie interesuje. Przesiew znajomych o 50% którzy jak widzimy nie byli tak naprawdę "znajomymi" tylko jakimiś odległymi osobami które spotkało się raz w życiu czy raz do roku na klasyczne - cześć - cześć (i każdy idzie w swoją stronę).
Wpisy mnie jeszcze bardziej nie interesowały, jakieś obrazki z cytatami, filmiki które mnie nic nie obchodzą, śmieszne gify itd. - cała salwa internetowej tandety która liczona jest w wirtualnych tonach śmieci.

Co mi dał detoks? 

Kompletny wywrót psychiczny na temat Facebooka - zmiany mentalne. Bardzo polecam to osobom które siedzą na tym "fejsie" nawet wtedy kiedy śpią - to chore. Dystans do życia innych osób, a na pewno też i do swojego. Do dziś zastanawiam się jak to jest mieć 400, 800, 1200 znajomych. To musi podchodzić pod jakąś chorobę psychiczną - bo i tak ze zdecydowaną większością nie utrzymujesz przecież jakiegokolwiek kontaktu. Chyba, że jesteś nawąchany jak pies amfetaminą czy innym mefedronem i masz ochotę na publiczno-wirtualne dysputy obojętnie z kim na każdy możliwy temat.

Najważniejszy jest odzyskanie poczucia własnego czasu którego nie kupimy za żadne pieniądze. Warto mieć to na uwadze bo każda chwila spędzona na Facebooku jest tak naprawdę chwilą straconą. Oczywiście we wszystkim trzeba znać umiar i w posiadaniu konta na tym portalu społecznościowym nie ma nic złego, ale należy zachować odpowiedni dystans bo najzwyczajniej w świecie po prostu szkoda Twojego życia chłopaku i dziewczyno!

- Oczywiście zdaje sobie sprawę z faktu, że są osoby które nie miały tam nigdy konta i są niezwykle z tego dumne, ale nie tędy droga. Ja doskonale wiem jakie osoby nie mają tam konta, nerdy, osoby bez znajomych, smutne, samotne, pełne lęku i nawet w wirtualnej rzeczywistości przeraża ich rozmowa z kimkolwiek - niestety to jest smutna prawda. Nie każdy wiadomo - garstka normalnych osób to często tylko niewielki procent zdecydowanej większości, ale dość duża grupa ludzi która w kółku wzajemnej adoracji samotności plue jadem na fejsa - gdzie siedzą same buraki, idioci i w ogóle Ci "najgorsi", "a ja żem w padole swojej frustracji tem najlepszy"... 

Napiszcie w komentarzu czy macie tam konto, czy znacie jakieś osoby bez Facebooka i kim one są? 

Źródło: Cashandra